5 sposobów na wzmocnienie odporności u dzieci

Dodano:2020-09-24

FriutsMax Kids

Kiedy jesienią dzieci łapią pierwsze infekcje, rodzice zachodzą w głowę – czy można uchronić maluchy przed chorobami? Odpowiedź jest prosta – nie, ponieważ chorowanie we wczesnym dzieciństwie to naturalny etap rozwoju, dzięki któremu organizm młodego człowieka buduje swoją odporność. Nie jesteśmy jednak bezradni. Istnieją bowiem sposoby na wspomaganie układu immunologicznego najmłodszych tak, aby lepiej radził sobie z wyzwaniami, jakie stawiają przed nim drobnoustroje. 


Po pierwsze – różnorodna, bogata w probiotyki dieta

Różnorodna dieta to gwarancja dostarczenia organizmowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych. Nie tylko w okresie jesienno-zimowym warto serwować maluchom dobrej jakości warzywa i owoce, ale także oleje roślinne, fermentowane produkty mleczne (np. jogurt z naszych zakwasek - link) czy miód. 
Dobrze jest ponadto zadbać o florę bakteryjną jelit i stosować probiotyki, np. te naturalne w postaci kiszonek. Jednak nie wszystkie dzieci akceptują ich intensywny smak, dlatego oprócz nich do diety można włączyć suplementy Narum, zawierające szczep Lactobacillus acidophilus szczep n.v. EP 317/402 Narine. Warto wiedzieć, że bakterie te wykazują dużą aktywność i utrzymują się w jelitach o wiele dłużej niż inne probiotyki. Ponadto ułatwiają wchłanianie witamin, wykazują działanie antybakteryjne oraz wirusobójcze. 
My szczególnie polecamy FruitsMax Kids, który zawiera kompozycję składników roślinnych, witaminy C oraz bakterii Lactobacillus acidophilus Er-2 szczep 317/402 Narine. W jego składzie znajdziemy aż 21 liofilizowanych owoców!

Po drugie – codzienny ruch 

Człowiek został stworzony do tego, aby pozostawać w ruchu. Aktywność fizyczna pozytywnie wpływa na rozwój mózgu młodej osoby, ale także wzmacnia organizm i wspiera procesy odpornościowe. 
Niby wszyscy to wiemy, jednak rodzicom zdarza się bagatelizować znaczenie ruchu, szczególnie w chłodniejszych miesiącach. A przecież wystarczy codzienny spacer, kilkadziesiąt minut nieskrępowanej zabawy na placu zabaw czy krótka przejażdżka rowerem, aby wesprzeć układ immunologiczny malucha. Bez względu na pogodę.

Po trzecie – czyste powietrze i optymalna temperatura

W sezonie grzewczym jakość powietrza w niektórych częściach Polski pozostawia wiele do życzenia, co bezpośrednio odbija się na zdrowiu naszych dzieci. Jeśli żyjemy w szczególnie zanieczyszczonym przez smog środowisku, warto zaopatrzyć się w domowy oczyszczacz powietrza. Dobrze działają także częste spacery po lesie czy weekendowe wypady nad morze lub w góry. 
Pamiętajmy ponadto, aby zadbać o odpowiednią temperaturę w pomieszczeniach zamkniętych i nie przegrzewać najmłodszych. Optymalny komfort zapewniają 22 st. C, a do snu wystarczy nawet 18 st. C. Nie unikajmy też spacerów w deszczu czy mrozie. Dzieci wystawiane na różne warunki atmosferyczne uczą się radzić sobie ze zmianami temperatur i w ten sposób hartują swój organizm.  

Po czwarte – dobry sen

Znaczenie dobrego snu jako element wspierania odporności bywa przez nas niedoceniane. W nocy organizm odpoczywa i regeneruje siły, a niedobory w tym zakresie mogą poważnie odbić się na zdrowiu. Zły sen lub jego brak osłabia funkcjonowanie komórek NK, które niszczą wirusy, a także limfocytów i monocytów. Podwyższeniu ulega też poziom hormonu stresu, czyli kortyzol.
Jak zadbać o sen najmłodszych? Przede wszystkim już na 2 godziny przed położeniem się do łóżka wyłączyć ekrany telewizorów, smartfonów i komputerów, a zyskany czas poświęcić na spokojne aktywności. Dzięki temu niebieskie światło nie zakłóci produkcji melatoniny, a organizm zyska przestrzeń do wyciszenia się.

Po piąte – higiena 

W kwestii higieny warto jest zadbać o podstawy, to znaczy czyste dłonie. I nie chodzi tu o każdorazowe odkażanie skóry, które może poważnie zaburzyć florę bakteryjną, ale po prostu o częste mycie rąk – po przyjściu z podwórka, po skorzystaniu z toalety oraz przed każdym posiłkiem. 
W ten sposób nie ograniczamy całkowicie kontaktu z drobnoustrojami, które stymulują układ odpornościowy, ale niepotrzebnie nie zwiększamy ryzyka zarażenia się wirusami czy bakteriami chorobotwórczymi.